Czy można sobie wyobrazić fakt, że współcześnie nam znane pod nazwą wibratorów urządzenia nieco ponad półtora wieku temu były wykorzystywane jako skuteczne lekarstwo na histerię? Co ciekawe, głównym powodem tego, że wibratory w ogóle pojawiły się rynku, było pojawienie się w miastach elektryczności, która przestała być jedynie dostępna w budynkach wojskowych, rządowych i oczywiście w szpitalach. Można śmiało powiedzieć, że era prawdziwym wibratorów zaczyna się w roku 1859, kiedy po raz pierwszy użyto go na pacjentce w celu jej „uleczenia”. Ale co działo się z wibratorami po tym roku i jak kobiety radziły sobie wcześniej?
Pierwsze nie-wibratory
Jeszcze przed pojawieniem się elektryczności kobiety o nieco większym temperamencie seksualnym miały naprawdę wiele problemów ze swoim życiem erotycznym. Wiele z nich nie mogąc osiągnąć satysfakcji z kontaktów ze swoim partnerem szukało jej gdzie indziej – między innymi właśnie w masturbacji, która choć wtedy potępiania, była bardzo popularna. Pierwsze nie-wibratory, a więc właściwie wszystkie przedmioty o fallicznym kształcie, wykorzystywane przez pomysłowe panie, pojawiły się już w czasach starożytności, a wzmianki o nich znaleźć można nawet wśród poważanych autorów rzymskich i egipskich. Wraz z rozwojem techniki i zwiększaniu świadomości na temat własnego ciała wśród kobiet, nie-wibratory zaczęły ewoluować i były traktowane głównie jako akcesoria ściśle erotyczne, o których się nie mówiło, ale które były znane nawet w najbardziej pruderyjnym towarzystwie.
Lecznicze właściwości wibratorów
Zmieniło się to w drugiej połowie XIX wieku, gdy zaczęto stosować wibratory – teraz już elektryczne – do leczenia popularnej wśród kobiet histerii. Na początku zabiegi były wykonywane tylko w specjalnych placówkach medycznych i przez samych lekarzy, jednak taką formę uważano za mało prywatną. Nadal jednak wibratory kojarzyły się jedynie z lekarskim narzędziem, a wszelkie wzmianki o ich erotycznym charakterze były po prostu ignorowane. Aż do roku 1902, gdy wibratory pojawiły się jako akcesoria ogólnodostępne, które panie domu w Stanach Zjednoczonych bez problemu mogły zamówić z katalogu wysyłkowego. Co ciekawe, było to piąte na świecie urządzenie elektryczne, które pojawiło się na rynku, wyprzedzając chociażby żelazko! Trudno określić, czym powodowane były takie kuracje wibracjami serwowane kobietom, ale badania i wyniki z tamtego okresu pokazują, że panie nader chętnie zgłaszały się ze swoimi problemami z histerią do lekarza.
Wibratory w XX wieku
Po 1902 roku wibratory zaczęły gościć w praktycznie większości amerykańskich gospodarstw, wciąż pod przykrywką urządzenia leczniczego. W pewnym okresie ich liczba była na tyle duża, że wyprzedziła nawet liczbę tosterów. Nie zaobserwowano jednak, by ilość kobiet chorujących na histerię w jakiś sposób spadła, co było jasnym dowodem na to, że lecznicze właściwości wibratorów wcale takie nie są, a panie domu wykorzystują je w zupełnie inny sposób.
Taka nagła zmiana wśród świadomości społeczeństwa sprawiła, że w drugiej połowie XX wieku zaczęto już na poważnie kojarzyć wibratory z akcesoriami erotycznymi, a nawet uważać ich sprzedaż i używanie za jawną pornografię. Nic dziwnego, że przez ponad trzydzieści lat wibratory stały się tematem najgłębszego tabu, a ich sprzedaż kwitła głównie na erotycznym czarnym rynku. Popularność wibratorów dała o sobie znać w ostatniej dekadzie stulecia, gdy gadżety te wróciły do łask społeczeństwa i zaczęły się pojawiać na sklepowych półkach w sexshopach.
Wibratory współczesne
Współcześnie wibratory występują w różnych formach, modelach, rozmiarach i kolorach, ale zachowały swój naturalny, falliczny kształt, który wyróżnia każdego z nich. Popularnością cieszą się zwłaszcza modele, które odwzorowują kształt i wygląd naturalnego penisa oraz wibratory z dodatkowymi wypustkami, które znacznie wzmacniają przeżywają przyjemność. Obecnie nikt już nie widzi w stosowaniu wibratorów żadnych leczniczych właściwości, chociaż sprawą otwartą pozostaje kwestia związana z wyższym poziomem endorfin wydzielanych w czasie używania wibratora oraz podczas orgazmu...